Sondaż 1

Sondaż agencji Rating, opublikowany jako pierwszy po wczorajszym oficjalnym rozpoczęciu kampanii wyborczej.

Wybory odbywają się w systemie mieszanym proporcjonalno — większościowym.

 

Głosowanie proporcjonalne (225 mandatów):

Zjednoczona Opozycja 25,5%

Partia Regionów 20,3%

Uderzenie Witalija Kliczki 10,6%

Partia Komunistyczna 9,8%

Swoboda i Ukraino, do przodu! po 4,4%

 

Głosowanie większościowe (225 mandatów)

kandyat opozycji — 40%

kandydat władzy — 27 %

 

(pp)

Rządzący przedstawili swoich kandydatów. Polskie ślady.

Rządząca Partia Regionów przedstawiła swoją listę wyborczą. Na pierwszym miejscu niezbyt popularna postać premier Mykoła Azarow. Za to na drugim miejscu osoba bardzo popularna — piosenkarka Tajisia Powalij. Takie podejście świadczy o populizmie albo o poważnym kryzysie kadrowym ugrupowania.

Partia Regionów uparła się, aby w pierwszej piątce mieć jakąkolwiek kobietę. Hanna Herman z Administracji Prezydenta (13 miejsce) nie jest zbyt lubiana przez Ukraińców, z kolei Iryna Akimowa (6 miejsce), z tej samej instytucji, nie jest wystarczająco popularna, aby być twarzą kampanii wyborczej. Nawiasem mówiąc, te 2 postacie związane są z Polską. Hanna Herman w latach 1997 — 2003 pracowała w Warszawie, jako korespondentka Radia Swoboda. Swobodnie mówi po polsku. Z kolei Iryna Akimowa w latach 1997 — 99 związana była z centrum Centrum Badań Ekonomicznych Europy Środkowej i Wschodniej. Podobno z tych czasów bierze się jej fascynacja polityką Leszka Balcerowicza. Dotąd tylko teoretyczna ponieważ nie jest ona dopuszczana do poważnych stanowisk.

Kierownictwo Partii Regionów zdecydowało jednak, że w pierwszej piątce warto mieć kogoś, kto ma po prostu ładną twarz i głos. Wybór padł na Tajisię Powalij: 47-letnią gwiazdę ukraińskiej estrady. Nie jest ona osobą elokwentną, co wiem z własnego doświadczenia i co można było zobaczyć także na wczorajszym zjeździe. Gwiazda niezbyt komfortowo czuła się na scenie. Nagraie wideo można obejrzeć tutaj (warto zwrócić uwagę na spojrzenie Wiktora Janukowycza). Zaletą Tajisi Powalij jest nie tylko świetny wygląd, ale też oddanie Partii Regionów. Od wielu lat śpiewa ona na partyjnych i prezydenckich koncertach.

Jej kariera przypomina karierę ministra kultury Mychajło Kulyniaka — ten skrzypek i harmonista zaskarbił sobie serca Partii Regionów tym, że w czasie ostatniej kampanii prezydenckiej zapowiadał wejście na scenę Wiktora Janukowycza.

Wracając do spraw polskich. Nie są one obce także Tajisi Powalij. Jej mąż i menadżer Ihor Lichuta w latach ’90 pracował w Polsce. Stosunkowo dobrze mówi w naszym języku. Ihor Lichuta zarabiał przede wszystkim jako muzyki,  ale brał też udział w konkursie męskiego striptizu, jego zdjęcia można było zobaczyć w czasopiśmie erotycznym. Dostał nawet propozycję zagrania w filmie pornograficznym, z której nie skorzystał. Oczywiście teraz by swoich wyczynów nie powtórzył, jak przekonuje jednak, miłość do Polski została.

(pp)

Opozycja przedstawiła swoich kandydatów

W pierwszej piątce na liście wyborczej są Julia Tymoszenko i Jurij Łucenko. Obydwoje odbywają obecnie kary pozbawienia wolności więc raczej Centralna Komisja Wyborcza wykreśli ich z list. Sensacją okazało się też miejsce na liście dla dyrektora kanału TVi Mykoły Kniażyckiego.

Zjazd Zjednoczonej Opozycji miał się początkowo odbyć o 11.oo w centrum wystawienniczym na lewym brzegu Dniepru, ale później został przełożony na 08.oo i przeniesiony do biura partii Ojczyzna Julii Tymoszenko położonego na Padole. Zjazd przeniesiono nie ze względu na to, że opozycja jest prześladowana, a po to aby deputowani zdążyli dojechać do Rady Najwyższej ponieważ odbywało się tam dziś nadzwyczajne posiedzenie.

Nie wszyscy zmieścili się na podwórku siedziby Ojczyzny, a zatem delegaci stali także na jezdni.

Głosowano automatycznie, rolę Mychajła Czeczetowa (który kieruje głosowaniem rządzącej większości w Radzie Najwyższej) pełnił tutaj Ołeksandr Turczynow, który szybko mówił: kto za, kto przeciw, decyzja uchwalona! Nie było żadnego omawiania decyzji. Ci którzy nie zgadzali się z propozycjami, a była taka grupa z obwodu czerniowieckiego, byli określani mianem «prowokatorów».

W pierwszej piątce listy wyborczej znaleźli się Julia Tymoszenko i Jurij Łucenko. Była premier i minister spraw wewnętrznych w jej rządzie odbywają obecnie kary odpowiednio 7 i 4,5 roku więzienia. Jednak zgodnie z ukraińskim prawem, osoby karane, przebywające w więzieniach, a także te w stosunku do których prowadzone jest śledztwo, nie mogą kandydować do parlamentu. Oznacza to, że Centralna Komisja Wyborcza zapewne odrzuci te kandydatury.

Na liście znalazł się też dyrektor telewizji TVi Mykoła Kniażycki, męczony ostatnio przez prokuraturę i milicję podatkową. Od teraz chyba już mogę nazywać ten kanał nawet nie «sympatyzujący opozycji», a po prostu «opozycyjny».

W jednym z okręgów jednomandatowych w obwodzie lwowskim kandyduje z kolei jedna z najlepszych ukraińskich dziennikarek śledczych — Tetiana Czornowił.

(pp)

 

Andrij + Natasza = WWM

Piłkarz Andrij Szewczenko zrezygnował z dalszej kariery sportowej na rzecz politycznej. Do ostatniego momentu wiele osób miało nadzieję, że dołączy on do partii Witalija Kliczki Uderzenie (UDAR). Tymczasem wybrał on kontrolowany przez władze pseudoopozycyjny projekt Natalii Korolewskiej „Ukraina – do przodu!”.

Nie wiem, czy piłkarzowi spodobało się hasło, podobne do tych, jakie słyszał na stadionach, czy może odezwały się wspomnienia z czasów, gdy grał w Mediolanie, nazwa partii została utworzona przez analogię do włoskiej Forza Italia. Na pewno finansowo firmowanie własnym nazwiskiem ugrupowania Natalii Korolewskiej piłkarzowi opłaci się bardziej niż kontynuowanie kariery w Dynamie Kijów, o czym mówiono już po Euro 2012,czyli całkiem niedawno.

„Ukraina – do przodu!” dysponuje ogromnym budżetem. Plakaty tego ugrupowania zawieszone są w całym kraju. Oprócz tego Natalia Korolewska jest na pierwszym miejscu w rankingach kryptoreklamy politycznej. W czasie Euro2012 w przerwach reklam Mistrzostw, oprócz reklam sponsorów, królowały właśnie filmiki Natalii Korolewskiej. Pieniądze na taką działalność prawdopodobnie pochodzą od najbogatszych Ukraińców. Sama polityk też nie należy do najbiedniejszych osób. Pochodzi z Ługańska, zajmuje się -między innymi- biznesem chłodziarskim i węglowym.

Oprócz tego, jedyny ogólnoukraiński kanał telewizyjny, gdzie nie wpuszczany jest nikt poza osobami lojalnymi w stosunku do władz, zorganizował specjalny show, aby partia „Ukraina – do przodu!” mogła wybrać sobie 1 osobę „z ludu”, która znajdzie się na jej listach wyborczych.

Głównym zadaniem ugrupowania jest odebranie głosów opozycji. Natalia Korolewska nie krytykuje prezydenta, umiarkowanie krytykuje rząd, a raczej sugeruje, co można zmienić, aby ludziom lepiej się żyło, szczególnie małemu i średniemu biznesowi. Oficjalnie opowiada się za uwolnieniem Julii Tymoszenko z więzienia. Nic jednak w tym kierunku nie robi.

Dotąd poparcie dla „Ukraina – do przodu!” wahało się w granicach 4 – 5 %. Teraz na pewno przekroczy magiczną piątkę, czyli próg wyborczy. Andrij Szewczenko na pewno tutaj pomoże. A po wyborach, jeśli nie spodoba mu się korupcyjne życie w parlamencie, zawsze może zrezygnować z mandatu i wrócić do ulubionej piłki nożnej. Ze względu na wiek (35 lat) i kłopoty ze zdrowiem, na przykład, jako trener.

(pp)

Kontrola kandydatów.

Większość ukraińskich partii nie przykłada wagi do tego, jak uczciwi są kandydaci. Wydają się stosować zasadę: «To skurwysyn, ale nasz skurwysyn». W związku z tym za kontrolę wzięli się działacze organizacji pozarządowych i dziennikarze. Powołali oni ruch «Uczciwie», «Czesno», który przyjrzy się kandydatom w nadchodzących wyborach.

Na razie działacze wzięli się za obecną Radę Najwyższą. Ich kryteria spełniło tylko 3 z 450 deputowanych. Trzeba przyznać, że są one dość ostre. Do grona nieuczciwych można było trafić już za 1 nieuzasadnioną obecność na posiedzeniu parlamentu. Są tacy jednak, którzy w ogóle nie odwiedzają Rady Najwyższej, na przykład deputowany Partii Regionów i najbogatszy Ukrainiec Rinat Achmetow. To właśnie wydaje się największym mankamentem ocen wystawianych przez «Uczciwie». Do grona nieuczciwych trafił na przykład Anatlij Hrycenko, który przyznał się osobiście, że raz oddał swoją kartę do głosowania koledze. Inni z tej grupy robią to notorycznie. Poza tym parlamentarzyści nie ujawniają wszystkich źródeł swoich dochodów, a niemal połowa była zamieszana w działania korupcyjne.

Z wynikami kontroli można zapoznać się na stronie www.chesno.org. Mają one być także rozpowszechniane w telewizji (Kanał Piąty i TVi) oraz w formie drukowanej, jako ulotki i broszury.

(pp)

Droga imienia deputowanego.

Raczej staram się nie pisać o Olehu Laszce, kandydacie do parlamentu na siłę skandalizującym, który chyba ma grać rolę ukraińskiego Władimira Żyrinowskiego. Jednak do pierwowzoru mu daleko. Tym razem jednak zdecydowałem się o nim napisać bowiem powodem jest dość kuriozalna sprawa. Oleh Laszko chce zostać teraz deputowanym w obwodzie czernichowskim. Zapłacił za wyasfaltowanie drogi w jednej ze wsi, a mieszkańcy z wdzięczności nazwali ulicę jego imieniem.

zdjęcie z materiału Kanału 5, reportaż ze wsi można obejrzeć tutaj

Ciekawe skąd Oleh Laszko ma pieniądze na asfaltowanie dróg. Oficjalnie twierdzi, że pieniądze zostawiła mu żona, z którą się rozwiódł. Chyba było warto bo raczej sam Oleh Laszko, przynajmniej oficjalnie, nie mógł zarobić takich pieniędzy. Zaczynał karierę jako dziennikarz, a w 2006 roku został deputowanym Bloku Julii Tymoszenko. W październiku 2010 roku został wyrzucony z tego ugrupowania i założył Partię Radykalną.

(pp)

Lody wyborcze.

Na bardzo ciekawy pomysł wpadł jeden z kandydatów na Krymie. Swoim zwolennikom zaproponował nie kiełbasę wyborczą, a lody ze swoim zdjęciem. Będą one sprzedawane w okręgu, w którym będzie startował przedsiębiorca Eduard Fiodorow. Jego umiarkowani zwolennicy mogą kupić najprostszy wariant o wadze 60 g. Dla tych, którzy kandydata Partii Ludowej (jej szefem jest przewodniczący Rady Najwyższej Wołodynyr Łytwyn) lubią jeszcze bardziej, w ofercie są lody kilogramowe.

tekst i zdjęcie za portalem http://mediavolna.crimea.ua/

(pp)

Dżinsa, czyli korupcja w ukraińskich mediach

Ukraińscy eksperci szacują, że około połowy reklamy politycznej na Ukrainie to kryptoreklama. Czyli partie polityczne i rządzący płacą za umieszczanie materiałów o sobie w mediach: internecie, gazetach, radiu i telewizji. Oczywiście pochlebnych. Można także dopłacić za to, aby nie było materiałów konkurentów politycznych.

Jak to wygląda w praktyce? Przedstawiciel partii politycznej idzie do redaktora naczelnego lub dogaduje się z dziennikarzem, aby zrobił o nim materiał. Cennik przed październikowymi wyborami wygląda następująco: wiadomość w Internecie kosztuje 200 dolarów, 150 dolarów jednorazowa emisja jednego materiału w wiadomościach radiowych. Strona w gazecie regionalnej to około 500 dolarów, a w ogólnokrajowej ceny dochodzą nawet do 10 tysięcy dolarów. Materiał może przygotować dziennikarz danego medium bądź też możemy go przynieść sami. Efekt końcowy w przypadku gazet wygląda tak. Tu Natalia Korolewska (o tym, kto to jest niżej) zapewnia o tym, że «Przemysł metalurgiczny to serce ukraińskiej gospodarki».

Liderami w umieszczaniu kryptoreklamy są: rząd (w tym wicepremier do spraw Euro 2012 Borys Kolesnikow) oraz właśnie Natalia Korolewska, która przy silnym wsparciu władz ma odgrywać rolę «konstruktywnej», czy też «kieszonkowej» opozycji.

Kryptoreklama polityczna, a w gruncie rzeczy korupcja dziennikarzy (jeżeli przyjmiemy, że odgrywają oni poważną rolę społeczną podobną do polityków i urzędników), dla większości osób, poza tymi myślącymi krytycznie, samymi pracownikami mediów i politologami, jest nie do odróżnienia od zwykłych wiadomości. Materiał taki jest zazwyczaj nie wyważony, nie ma tam krytycznej oceny, czy wypowiedzi oponentów politycznych albo ekspertów.

(pp)

Prezenty od kandydatów.

Mimo że oficjalnie ukraińska kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła, to kandydaci już starają się zdobyć  przychylność wyborców. W tym celu zakładane są przeróżne fundacje i stowarzyszenia, które rozdają prezenty.

W Teodozji na Krymie, siostra obecnego szefa Administracji Prezydenta Serhija Liowoczkina, Julia dała miejscowym listonoszom rowery — każdy z tabliczką Centrum Socjalne Julii Liowoczkinej. Listonosz jest idealną osobą ponieważ z racji wykonywanej pracy ma kontakt z wieloma ludźmi i może im opowiedzieć, jak dobrym człowiekiem jest kandydatka Partii Regionów.

fot. ruch Спільна Справа

Nie próżnują też kandydaci opozycji, Ołeksandr Wołkow z Ojczyzny Julii Tymoszenko, który będzie kandydował w okręgu jednomandatowym koło Sum obiecuje zbudowanie nowego placu zabaw dla dzieci, a jednemu z klubów wiejskich podarował notebook i mikrofon. Zafundował też obchody święta Kupały. Wideo z tego wspaniałego wydarzenia można obejrzeć tutaj.

Wracając do rządzącej Partii Regionów. Iryna Gorina, która kandyduje w jednym z  okręgów  Charkowa wspiera remont drogi. Jak dokładnie to robi, czy finansowo, czy duchowo, nie napisała. Wcześniej rozdawała swoim potencjalnym wyborcom kaszę gryczaną i kosmetyki.

Zgodnie z ukraińskim Kodeksem Karnym, przekupstwo wyborców może być karane karą więzienia do 2 lat, z pozbawieniem prawa zajmowania niektórych stanowisk państwowych na okres od 1 do 3 lat. Praktykę tę wykorzystywało i wykorzystuje jednak wielu kandydatów i dotąd nikt nie został ukarany.

(pp)