Brońmy TVi

W sobotę w Kijowie oraz w innych ukraińskich miastach odbędą się akcje poparcia dla opozycyjnej telewizji TVi. Od lipca kanał znika z sieci kablowych w całym kraju.

Nie będę ukrywał, że do kanału TVi miałem i mam wiele zastrzeżeń. Kiedyś nawet zdarzyło mi się określić go lustrzanym odbiciem prorządowego Interu. Często materiały tam prezentowane naruszają standardy dziennikarskiej obiektywności, a krytyka pod adresem rządzących przekracza wszelkie granice. Niemniej jednak w obecnej sytuacji, gdy inne główne kanały zajmują się albo promocją władzy (UT-1, Inter, ICTV) bądź też co najmniej jej nie atakują (TRK Ukraina, Kanał Piąty) muszę przyznać, że TVi trzeba bronić. Przede wszystkim dlatego, że o wielu skandalach Ukraińcy nie dowiedzieliby się, gdyby nie istnienie tej telewizji. Nawet jeżeli teraz Prokuratura Generalna nie zajmuje się ujawnionymi przez dziennikarzy TVi skandalami (choć powinna to robić z urzędu), to istnieje nadzieja, że praca reporterów nie pójdzie na marne. Taki kanał musi istnieć i nie mogę zgodzić się z tym, że obrona TVi jest równoznaczna z obroną interesów jej właścicieli.

Sobotnia akcja związana jest z tym, że od lipca kanał TVi zniknął z sieci kablowych ponad 60 operatorów w całym kraju. Nawet największa firma Volia zapowiedziała, że wycofa TVi z najtańszego pakietu kanałów i będzie on dostępny jedynie dla zamożniejszych abonentów. Wszystko to wygląda na zaplanowaną centralnie akcję, z którą władze oficjalnie nie mają nic wspólnego.

Ta metoda walki jest typowa dla trwającej kampanii wyborczej, kiedy to na poziomie lokalnym mamy do czynienia z wieloma działaniami skierowanymi na zniszczenie opozycji, a oficjalnie rządzący umywają ręce twierdząc, że chcą, aby wybory były demokratyczne. Jest to związane z tym, że swoje dalsze stosunki z Ukrainą Unia Europejska uzależnia właśnie od tego, jak będzie wyglądało październikowe głosowanie. Niewątpliwe 29 października będzie mało naruszeń ordynacji, ale wątpliwe jest to, aby Bruksela i inne stolice europejskie nie zauważyły, jak wygląda sama kampania.

Wracając do TVi, Prokuratura Generalna zamknęła po międzynarodowym skandalu, sprawę przeciwko kierownikowi kanału, ale traci on widzów dzięki niewątpliwie skoordynowanej przez władze akcji poszczególnych operatorów. Mniej widzów oznacza spadek liczby reklamodawców, a zatem także dochodów kanału. Według szefa TVi, Mykoły Kniażyckiego, w ciągu wakacji z tego powodu jego telewizja straciła około 4 milionów dolarów potencjalnych dochodów z reklam.

Stąd obrona TVi, to bez przesady, obrona wolności słowa na Ukrainie. Wiele osób nie ma internetu, dla wielu –szczególnie starszych- to właśnie telewizja jest głównym źródłem informacji, dlatego sobotnia akcja ma duże znaczenie.

(pp)

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *

*