Uczciwe zawody z dopingiem i przekupionymi sędziami

Czy zawody sportowe, gdzie sędziowie są przekupieni, a część zawodników używa dopingu można uznać za uczciwe? Okazuje się, że tak — takie głosy słychać teraz z Warszawy i z… Moskwy, a dotyczą one ukraińskich wyborów parlamentarnych.

Wyobraźmy sobie zawody sportowe, na przykład w łyżwiarstwie figurowym. W czasie przygotowań, kilku zawodników daje prezenty sędziom. Z kolei najlepszy z nich zrezygnował bo ma własny sklep na stadionie i zwrócono mu uwagę, że jak wygra, to jego sklep zostanie zamknięty. Sędziowie oglądają także regularnie kanały sportowe, w których mówi im się, że kilku zawodników jest naprawdę super, a reszta powinna zrezygnować z kariery. Same zawody przebiegły jednak uczciwie, każdy z zawodników mógł wystartować, pokazać swoje umiejętności, a sędziowie je ocenić. Wygrali ci zawodnicy, którzy coś tam umieją w łyżwiarstwie figurowym. Zdarzało się, że niektórym zawodnikom dodano punktów, ale to były pojedyncze przypadki. Same zawody naprawdę były uczciwe. Śmieszne? Dla mnie tak, ale właśnie takie oceny ukraińskich wyborów można usłyszeć w Warszawie.

Rzeczywiście sam dzień głosowania przebiegł w miarę uczciwie. Tylko co z tego jeżeli przez kilka miesięcy czołowe ukraińskie kanały telewizyjne opowiadały Ukraińcom o sukcesach władz. W ostatnim tygodniu przed wyborami wiadomości TRK Ukraina i ICTV przypominały kronikę filmową środkowego PRL, gdzie mówiono o sukcesach władz i inwestycjach właścicieli kanałów, odpowiednio Rinata Achmetowa i Wiktora Pinczuka. Creme de la creme był występ Aleksandra Kwaśniewskiego, który w kanałach tego ostatniego biznesmena, krytykował kampanię wyborczą jednego z kandydatów Partii Regionów w obwodzie dniepropietrowskim, z którym w konflikcie był kandydat Wiktora Pinczuka. W ostatnim momencie opanował się Inter, który rzeczywiście końcówkę kampanii przedstawiał uczciwie. Pewnie dlatego, że zaczęli przyjeżdżać międzynarodowi obserwatorzy.

A niszczenie kanału TVi? Oficjalnie nie miały z tym nic wspólnego władze centralne. Tak się po prostu złożyło, że kilka różnych sieci telewizji kablowych w różnych miejsach kraju zdecydowało, że na czas kampanii wyborczej lepiej ten kanał wyłączyć. Jedyną telewizję, która otwarcie ośmielała się krytykować władze.

Co z tego, że każdy mógł przyjść i oddać głos, jeżeli przez kilka miesięcy kandydaci władz „obrabiali” przyznane im okręgi? Najbardziej ewidentny przykład to syn samego premiera Ołeksij Azarow, który kandydował w Słowiańsku. Człowiek, który ma kartę czasowego pobytu w Austrii i tam też swój biznes, nagle chce być deputowanym. Czyżby przewidział to, że w 2015 roku władze mogą się jednak zmienić i dobrze mieć immunitet? W czasie kampanii w mieście pojawiają się trolejbusy, remontowany jest dworzec kolejowy, a w kontekście zawsze pojawia się syn premiera. Dodam, że to wszystko inwestycje budżetowe. Podobnie walczył o głosy przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Łytwyn. I tak było wszędzie na różnych poziomach, aż do absurdu na moim osiedlu, gdzie każda zaasfaltowana dziura otrzymała pieczątkę jednego z kandydatów.

Co z tego, że w parlamencie nie ma prawie żadnych sił antyeuropejskich? Nie zauważyłem żeby Partia Regionów zrobiła coś dla zbliżenia Ukrainy z UE. Inwestorzy zagraniczni uciekają, poza Cyprem, ale to jest „eksport wewnętrzny”. Oczywiście w deklaracjach wszyscy są Europejczykami. Tam też trzymają swoje oszczędności i tam kształcą dzieci. Nawet komuniści. Jeżeli rzeczywiście tak oceniamy ukraińską scenę polityczną, zgadzam się w pełni, ona jest proeuropejska.

Na podwieczorek mała ciekawostka. Po Euro 2012 z kijowskiego metra zniknęły zapowiedzi stacji po angielsku, gdyż uznano je za niepotrzebne. W czasie wyborów znów się pojawiły. Taki sam cyrk zrobiono w czasie wyborów licząc na to, że zawody, w których kwalifikacje były nieuczciwe, a część zawodników stosowała w czasie przygotowań doping można uznać za uczciwe. Słowa płynące z Warszawy to miód na serce Partii Regionów. I jest to nóż w serce tych, którzy teraz stoją nocami w kijowskich komisjach okręgowych i bronią głosów przed karkami rodem z lat ’90, którzy teraz wspierają kandydatów niezależnych, czyli tych, którzy w stolicy reprezentują partię władzy. Znów ugrupowanie Wiktora Janukowycza, tak jak z sytuacją z TVi, może powiedzieć, że nie ma z tym nic wspólnego, przecież to kandydaci niezależni. Dziwne tylko, że milicja nie reaguje na zachowanie „sportowców” w komisjach wyborczych.

No i jak można po tym wszystkim powiedzieć, że wybory były uczciwe. Nie wiem, skąd się bierze strach Warszawy przed tym, że w przypadku jakiejkolwiek krytyki Kijów odpłynie w stronę Moskwy? Przecież członkowie Partii Regionów i jej zwolennicy wśród biznesmenów nigdy nie oddadzą fabryk, kombinatów i ziemi Rosjanom. Będą jej bronić, jak prawdziwi patrioci. Obecne władze są prawdziwymi nacjonalistami gospodarczymi.

I nie spodziewałbym się żadnej wdzięczności dla Warszawy za miłe powyborcze słowa, może ukraińskie władze pozwolą otworzyć kolejny pomnik ofiarom ukraińskich nacjonalistów i napisać na tablicy tekst, który proponuje strona polska. Pozwolą bo historia nie jest dla nich ważna. To po prostu taka „podaczka”, jak kasza gryczana dla wyborców.

 

 

Piotr Pogorzelski,

Polak mieszkający w Kijowie

powyższy artykuł wyraża wyłącznie moje prywatne poglądy

 

p.s.: Może nie jest to ważne dla władz w Warszawie i naiwne z mojej strony, ale pozwolę sobie jeszcze na uwagę, że przedstawiciele ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego będą teraz zupełnie inaczej patrzeć na Polskę. Tutaj straty będą zapewne większe niż zyski z pochwał pod adresem Partii Regionów.

 

 

Uczciwe zawody z dopingiem i przekupionymi sędziami: 1 комментарий

  1. Byłem międzynarodowym obserwatorem podczas wyborów i naprawdę było bardzo dużo naruszeń i nie wiem dlaczego polscy posłowie tak stwierdzili widocznie mają klapki na oczach

Обсуждение закрыто.