Sławny kandydat.

O prostej recepcie sukcesu na wyborach pisze Kristina Berdinskich z tygodnika «Korrespondent».

 

Dzień wyborów spędziłam w Słowiańsku, w obwodzie donieckim. Właśnie to miasto wybrał syn premiera dla startu swojej wielkiej politycznej kariery.

Ołeksij Azarow ma kartę stałego pobytu w Austrii. W oficjalnej biografii wskazał, że mieszka w Kijowie, ale do Rady Najwyższej postanowił wejść przez Słowiańsk. Tak zrobiło wielu kandyadtów i nie ma w tym niczego niezgodnego z prawem. Tylko że kampanię wyborczą prowadził on nieuczciwie.

Na Słowiańsk, z budżetu państwa, przeznaczono dziesiątki milionów hrywien. W mieście szybko zrobiono remonty dworca kolejowego, szkół (nowe okna i ocieplenie ścian), kupiono sprzęt dla szpitala i karetki pogotowia. A Donieck przed wyborami postanowił oddać Słowiańsku 5 trolejbusów. Nawiasem mówiąc, miasto ma oddać za nich pieniądze w następnym roku. Z tymi ulepszeniami syn Azarowa nie ma nic a nic wspólnego. Jednak na spotkaniach z wyborcami przedstawiał jej jak swoje. Na tych spotkaniach byli przedstawiciele władz miejskich i tym samym pokazywali na kogo trzeba głosować. Bez młodszego Azarowa odbyło się [tylko] otwarcie dworca kolejowego. Stację prezdentował wicepremier Borys Kolesnikow.

W Słowiańsku znalazłam kilka rzeczy, które Azarow młodszy raczej zrobił za własny rachunek. To 16 ławek, które stoją wzdłuż centralnego placu miasta. Na każdej z nich jest tabliczka z napisem, od kogo jest ten prezent. Oprócz tego są 2 place zabaw koło Rady Miasta. Mieszkańcy mówią, że tam już był jeden plac zabaw, ale zamieniono go na nowy bo na tamtym nie było napisu „Od Ołeksija Azarowa”. Także w mieście wyremontowano przystanki autobusowe i kupiono baki na śmieci. Reszta zmian to efekt pieniędzy budżetowych.

Szczodre wsparcie z budżetu nie zmieniło jednak miasta. Jest ono smutne i mroczne. W Słowiańsku trzeba stawiać nie ławki, a latarnie!!!! W dzielnicach jest słabe światło, a tam gdzie stoją domy jednorodzinne panuje mrok. Bardzo by się chciało żeby Ołeksij Azarow przeszedł się po 18.00 po Słowiańsku, nawet ze swoją liczną ochroną. Ale teraz on już jest deputowanym parlamentu i może nie pojawiać się w Słowiańsku. Azarow młodszy może spokojnie kontynuować podróże do cudownego Wiednia i czasem wysyłać pieniądze na stawianie nowych ławek w smutnym Słowiańsku. A najsmutniejsze jest to, że na te ławki dali się złowić wyborcy. Na Ołeksija Azarowa zagłosowało 76% wyborców.

 

Kristina Berdinskich, tygodnik Korrespodent

Zdjęcie Natalii Krawczuk, tygodnik Korrespondent.

Oryginał artykułu można znaleźć tutaj.