Infantylna reklama Partii Regionów w Ługańsku.

Będąc na miejscu zwolennika Partii Regionów, poważnie bym się obraził na swoich przywódców. W ługańskiej telewizji pojawiła się reklama ugrupowania władzy przypominająca propagandę dla przedszkolaków. Na filmie rysunkowym dzieci jadące autobusem z przerażeniem patrzą na występy różnych partii politycznych, w tym komunistów i oczywiście opozycjonistów.

Dopiero, gdy widzą Partię Regionów na ich twarzach pojawia się uśmiech.

Wszystko to przypomina początki internetu i grafiki komputerowej. Z całością «arcydzieła» można zapoznać się tutaj.

(pp)

 

 

Witalij Kliczko i jego kampania.

Wydaje mi się, że dla polskich dziennikarzy główną „sensacją” wyborów parlamentarnych jest udział w nich Witalija Kliczki. Niedawno, w ciągu jednego dnia odebrałem dwa mejle i 1 wiadomość na Facebooku z pytaniami dotyczącymi tego polityka. Problem polega na tym, że Witalij Kliczko nie jest debiutantem w polityce, a na miejscowej scenie jest znany w tej roli od 7 lat. Przyznaję, po raz pierwszy jednak znajdzie się on w parlamencie, czyli awansuje do wyższej ligi.

W czasie pomaraczowej rewolucji Witalij Kliczko wspierał Wiktora Juszczenkę. W 2005 roku próbował dostać się do Rady Najwyższej. Nie udało się. Rok później został jednak deputowanym kijowskiej Rady Miejskiej. 2 razy kandydował na mera stolicy – dwukrotnie mu się nie udało. Teraz zapewne miałby więcej szans, ale Partia Regionów co rusz odkłada głosowanie wiedząc, że wybory przegra – Kijów tradycyjnie nie lubi „donieckich”. W 2010 roku Witalij Kliczko stanął na czele Uderzenia, czyli po ukraińsku UDAR, co jest zapisem skrótu Ukraiński Demokratyczny Sojusz na rzecz Reform. Nawiasem mówiąc, ponieważ wiem, że było tu kilka wątpliwości, sądzę, że tłumaczenie słowa „Udar” jako „uderzenie” jest bardziej celne niż polskie „cios”, szczególnie, że w czasie wieców wyborczych używany jest często czasownik „udarim” właśnie, jako „uderzymy”. „Ciośniemy” chyba odpada.

Zjazd wyborczy tego ugrupowania latem nie był piorunujący. Szczególnie ze względu na to, że Witalij Kliczko zaprezentował się, jako kiepski mówca. Oczywiście jego zdolności są większe niż przeciętnego polskiego sportowca, czy polskiego działacza sportowego, szczególnie z PZPN. Problem polega na tym, że nie umie on porwać tłumów. Na zjeździe występował po pisarce Marii Matios, której zdolności oratorskie nie odbiegają od tych Julii Tymoszenko, a nawet momentami ją przewyższają.

Nie ma jednak wątpliwości, że Witalij Kliczko robi postępy. Obserwowałem jego październikowy wiec w Dniepropietrowsku. Nie był on prawie w ogóle rozreklamowany, dlatego przyszło na niego maksimum tysiąc osób. Polityk mówi coraz lepiej, choć widać, że ma przygotowanych jedynie kilka tez, które powtarza. W czasie wiecu doskonale przestawiał się z rosyjskiego na ukraiński, i odwrotnie, co na Ukrainie jest niezmiernie ważne. Dobrze odpowiadał na pytania wyborców. Gdy przemawia wciąż jednak momenty, gdy mają być brawa, często są momentami ciszy.

fot. Piotr Andrusieczko

Do ciekawego zdarzenia doszło jednak po konferencji prasowej, gdy do Witalija Kliczki podeszło kilka osób, które pracowały u niego w sztabie i nie otrzymały pensji. Polityk zapytał się konkretnie, o co chodzi i znalazł rozwiązanie, jak problem wyjaśnić. Wydaje mi się, że Witalij Kliczko jest o wiele lepszy właśnie w takim kontakcie z indywidualną osobą niż z tłumem. Może zostało mu to z boksu. Podobnie jest w trakcie wieców, gdy ktoś zadaje pytanie. Chyba doradcy Witalija Kliczki powinni mu podpowiedzieć zasadę jednego z polskich śpiewaków, że zawsze trzeba „śpiewać” dla konkretnej osoby na sali. Albo spotkania z wyborcami powinny się odbywać w innym formacie. Ja widziałbym to jako półkole z ringiem, czyli raczej sala teatralna niż place miast.

fot. Piotr Andrusieczko

To o czym piszę powyżej to tylko zagrania polityczno – technologiczne. Tak naprawdę jednak jest jeszcze jeden o wiele poważniejszy problem. Mamy przed sobą nie wybory prezydenckie, a parlamentarne i Witalij Kliczko wprowadza do parlamentu kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt osób, które nie są bliżej znane Ukraińcom. Mimo że Uderzenie jest partią proeuropejską, wśród kandydatów są co najmniej 2 osoby, które raczej opowiadają się za przyjaźnią z Rosją i Białorusią. Istnieje zatem zagrożenie, że gdy tylko dostaną się do Rady Najwyższej zaczną wspierać koalicję Partii Regionów i komunistów. Choć oficjalnie Witalij Kliczko zapowiada, że nigdy z tym ugrupowaniem współpracować nie będzie.

 

(pp)

Ostatnie sondaże

Od jutra na Ukrainie nie można już publikować danych sondaży przedwyborczych. Poniżej przedstawiam krótkie podsumowanie tego, co pracownie socjologiczne nam zaproponowały w ostatnim czasie. Wyniki dotyczą tylko głosowania na listy wyborcze, a nie okręgów jednomandatowych.

 

dane w procentach osób, które pójdą głosować, b.d. – brak danych

 

Rating

R&B Group

Inicjatywy Demokratyczne/ Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii

GfK Ukraine

Średnia (zaokrąglona)

Partia Regionów

23

27,8

23,3

25

25

UDAR

17,9

16,6

16

17

17

Zjednoczona Opozycja

16,5

19,4

15,1

15

17

KPU

12,8

11,2

10,1

9

11

Swoboda

6

4,7

5,1

3

5

Ukraino, do przodu!

3,1

2,8

b.d.

3

3

(pp)

 

 

 

Dzień z kandydatem. Tetiana Czornowoł.

Tetiana Czornowoł to znana na Ukrainie znakomita dziennikarka śledcza. Teraz postanowiła kandydować w wyborach parlamentarnych w jednym z okręgów obwodu lwowskiego. Jej główny cel to walka z korupcją.

Tetiana Czornowoł ma poparcie Zjednoczonej Opozycji. Bez niego prawdopodobnie nie miałaby żadnych szans na zwyciestwo gdyż w swoim okręgu jest uważana za „spadochroniarza” z Kijowa. Ostatnio działała tam 10 lat temu starając się o uwolnienie aresztowanego wtedy przewodniczącego UNA-UNSO Andrija Szkila.

Oponentem Tetiany Czornowoł jest Jarosław Dubnewycz – bogaty biznesmen, który «pracuje w okręgu» od lat. Startuje jako kandydat niezależny. Na zachodniej Ukrainie, podobnie jak w centrum, mało kto przyznaje się do sympatii do Partii Regionów. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że w nowej Radzie Najwyższej konkurent Tetiany przejdzie do klubu parlamentarnego ugrupowania władzy bądź też stworzy frakcję z innymi podobnymi kolegami, która będzie popierać wszystkie inicjatywy Partii Regionów.

Jak wygląda zatem dzień z kandydatem? Rozpoczęliśmy go rano, na jednym z lwowskich osiedli – sypialni położonym daleko od centrum. W podróż wyruszamy skromnym prywatnym samochodem Tetiany, wraz z jej mężem Mykołą Berezowym (kandydatem partii Uderzenie Witalija Kliczki w Gorłowce pod Donieckiem) oraz kierowcą i szefem sztabu w jednej osobie Petrem Jaroszem.

Samochód jest obklejony hasłami: „Wolność dla Tymoszenko” oraz „Ojczyzna i swoboda ponad wszystko”. To ostatnie można dwojako interpretować ponieważ ugrupowania o nazwie Ojczyzna (czyli Batkiwszczyna Julii Tymoszenko) oraz nacjonalistyczna Swoboda popierają kandydaturę Tetiany Czornowoł.

W niedzielę spotkania odbywają się głównie pod cerkwiami w okręgu wyborczym kandydatki. W dniu, w którym akurat ja byłem pod Lwowem, padał potężny deszcz. Niewiele osób się zatrzymywało. Jednak w okręgu jednomandatowym każdy głos się liczy. Trzeba przyznać, że wielu ludzi (nawet starszych) zna Tetianę Czornowoł, choć publikuje ona przede wszystkim w internecie.

Agitacja przed cerkwiami jest zgodna z prawem jeśli jest prowadzona poza terenem należącym do kościoła. Czasem jednak sami duchowni w czasie mszy mówią, na kogo warto głosować i bynajmniej nie jest to Tetiana Czornowoł. Z prostej przyczyny – finansowo nie jest w stanie wesprzeć cerkwi. Popularne metody przekupywania wyborców na zachodniej Ukrainie to –między innymi- właśnie datki na cerkiew albo organizacja wycieczek do świętych miejsc.

Tetiana Czornowoł przede wszystkim zatem jeździ i rozmawia z wyborcami. Nie tylko pod cerkwiami, ale też w wiejskich klubach, czy na spotkaniach. Dziennie pokonuje nawet 300 kilometrów.

Jej sztab rozkleja także liczne plakaty, często zrywane, bądź zaklejane przez jej konkurentów.

Osobny akapit warto poświęcić na czarny PR. Ta kampania jest wyjątkowo brudna. Tetianę Czornowoł oblewano zieloną farbą, drukowano ulotki sugerujące, że świadczy usługi seksualne, na których podano jej numer telefonu (podobną metodę zastosowano w obwodzie odeskim wobec innego kandydata Zjednoczonej Opozycji, też dziennikarza Kostiantyna Usowa), a w ostatnim czasie pojawiły się inne ulotki mówiące o tym, że zbiera ona pieniądze na swoją kampanię, przy czym wpłata minimalna to 500 hrywien (200 złotych).

Część materiałów oczerniających Tetianę Czornowoł jest publikowana w specjalnej gazecie „Nasza Ojczyzna”. Jest ona wydawana oddzielnie dla każdego okręgu wyborczego, gdzie oczerniany jest inny kandydat. Nazwa sugeruje powiązanie z Ojczyzną Julii Tymoszenko, ale tak naprawdę nie ma z nią nic wspólnego.

(pp)

Sondaż 4

Fundacja Inicjatywy Demokratyczne wraz z Kijowskim Międzynarodowym Instytutem Socjologii przeprowadziła sondaż, w którym po raz pierwszy partia Uderzenie Witalija Kliczki [UDAR, Ukraiński Sojusz Demokratyczny na rzecz reform] wyprzedza Zjednoczoną Opozycję. Do parlamentu wchodzi także Swoboda.

Wybory odbywają się w systemie mieszanym proporcjonalno — większościowym i dane dotyczą tylko głosowania proporcjonalnego, czyli połowy głosów. W okręgach jednomandatowych zwyciężą zapewne kandydaci Partii Regionów i przez nią popierani.

Głosowanie proporcjonalne (225 mandatów):

Partia Regionów 23,3% [26,3% w poprzednim sondażu pracowni Rating]
Uderzenie (UDAR) Witalija Kliczki 16% [12%]
Zjednoczona Opozycja 15,1 [22,6%]
Partia Komunistyczna 10,1% [10,8%]
Swoboda 5,1 [4,4%]

Według socjologów, Zjednoczona Opozycja traci ponieważ brak jej charyzmatycznego lidera. Nie jest takim na pewno Arsenij Jaceniuk. Jej wyborcy coraz częściej wybierają Uderzenie, na czele którego stoi bokser i polityk Witalij Kliczko.

(pp)

Wiktor Pinczuk i jego europejskość

Jak mówią Rosjanie, век живи — век учись. Co rusz dowiaduję się czegoś nowego, choć na Ukrainie jestem dobrych parę lat.

Wiktor Pinczuk przez lata pracował na wizerunek proeuropejskiego nowoczesnego oligarchy, który finansuje coroczną konferencję w Jałcie, ma kijowskie centrum sztuki współczesnej i współpracuje z Aleksandrem Kwaśniewskim. Były polski prezydent jest szefem rady nadzorczej Jałtańskiej Strategii Europejskiej. Wiktor Pinczuk był zresztą niedawno na ślubie córki Aleksandra Kwaśniewskiego, Aleksandry (zdjęcia tu). W czasie tej kampanii wyborczej, Wiktor Pinczuk daje się jednak poznać z drugiej strony.

Jego kanał telewizyjny ICTV bezpośrednio angażuje się w kampanię wyborczą. W niedzielę w wieczornych wiadomościach podsumowujących wydarzenia tygodnia można było obejrzeć reportaż  o tym, jak to bohaterski pracownik jednej z fabryk Wiktora Pinczuka nie chciał zostać kandydatem technicznym miejscowego oddziału Partii Regionów. Rozmowy miał prowadzić sam kandydat ugrupowania władzy Anatolij Krupski.

Problem polega na tym, że oligarsze nie udało się porozumieć z Partią Regionów, co do kandydatów i w niektórych okręgach jednomandatowych konkurują ludzie Wiktora Pinczuka i ugrupowania władzy. Przeciwnikiem Anatolija Krupskiego w samym Dniepropietrowsku jest Jakow Bezbach. Stąd spór, który z lokalnego został wyniesiony na ogólnokrajowe forum. Materiał ICTV ma wszystkie cechy «czornuchy». Tę perełkę można obejrzeć tutaj.

Wiktor Pinczuk, który dotąd był znany jako fan grupy Queen i Eltona Johna, teraz okazał się fanem Josypa Kobzona — osoby będącej symbolem radzieckiej estrady, człowiekiem, który nie może jechać do Stanów Zjednoczonych ponieważ może tam zostać aresztowany.

Koncert, dla pracowników 3 fabryk Wiktora Pinczuka w ramach kampanii Jakowa Bezbacha, opisano w reportażu lokalnego dniepropietrowskiego 11 Kanału, który oczywiście należy do oligarchy.

No i na koniec niespodzianka. To wideo, zresztą też 11 Kanału, pojawiło się niedawno w internecie. Wiktor Pinczuk apeluje do pracowników swojej fabryki (jest to zgodne z prawem i ordynacją), aby głosowali na… Partię Regionów. Jak rozumiem, chodzi o to, aby z list wyborczych głosowali na ugrupowanie władzy, a w okręgu jednomandatowym na Jakowa Bezbacha. Wiktor Pinczuk sam przyznaje, że jeżeli ma się biznes nie można być w opozycji, a  wspierać władzę, czyli -obecnie- Partię Regionów, ugrupowanie, które z wartościami europejskimi ma naprawdę mało wspólnego.

 

(pp)

p.s.:  moich ukraińskich kolegów, informuję, że ten wpis na blogu NIE został opłacony przez konkurentów Wiktora Pinczuka, a raczej wynika z rozczarowania jego osobą

Ługański durdom

Mój znajomy z Doniecka, Frankensstein, w swoim blogu śledzi kampanię wyborczą niejakiego Władysława Kriwobokowa z Ługańska. Jest to członek Partii Komunistycznej, który obiecuje, że popełni samobójstwo, gdy Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej. Nawiasem mówiąc, ma przed sobą zapewne dobre kilkanaście lat życia. Sam zapewnia, że wejdzie do Rady Najwyższej, aby odrodzić ZSRR. Na swoim koncie ma między innymi film o wojnie domowej na Ukrainie, do której ma dojść w 2015 roku po wyborach prezydenckich. To dzieło można obejrzeć tutaj. Teraz Władysław Kriwobokow  prezentuje kolejne dzieło. Piosenkę o Władimirze Putinie, który nikogo nie zdradzi i pokaże drogę prawdy.

Co ciekawe, nie jest to popularny na wschodzie bandycki szanson, a coś co można określić mianem techno. Ogólnie interesujące, warto obejrzeć tutaj.

(pp)

Wyborcze pomówienie

Ukraińscy dziennikarze protestowali dziś przeciwko wprowadzeniu kar za pomówienie. Pomysł rządzącej Partii Regionów przewiduje kary od grzywny aż do 5 lat więzienia za rozpowszechnienie w mediach nieprawdziwych informacji na temat konkretnej osoby. De facto wejście w życie takiej ustawy oznaczałoby koniec wolnych (a nawet częściowo wolnych mediów).

W zeszłym tygodniu największe ukraińskie tygodniki wyszły z pustymi białymi okładkami. Dziś na ulice wyszli dziennikarze. Około stu osób, choć w takim momencie w niektórych przypadkach trudno powiedzieć, kto jest w pracy, a kto protestuje.

Oficjalnie autorem ustawy jest Witalij Żurawski z Partii Regionów. Jednak, jak udowodniła dziennikarka opozycyjnego kanału TVi Julia Bankowa, projekt został napisany w Administracji Prezydenta. Rzeczywiście łatwo to sprawdzić, jeżeli zajrzymy do właściwości dokumentu, to zobaczymy, na jakim komputerze został napisany. Skrót STPU świadczy właśnie o Administracji Prezydenta.

Postulaty dziennikarzy popiera także opozycja. Rada Najwyższa ma jutro rozpatrywać odwołanie przyjętej w pierwszym czytaniu ustawy. Jeżeli to się nie uda, będzie ona rozpatrywana po raz drugi 16 października. Wydaje się jednak, że dokument umrze śmiercią naturalną. Dość głośne protesty, a przede wszystkim krytyka z zagranicy i tak pogorszyłyby nie najlepszy wizerunek prezydenta Wiktora Janukowycza, który wszem i wobec zapewnia, że wybory będą uczciwe. I chyba zaczyna powoli rozumieć, że wybory dla Zachodu to nie tylko sam dzień głosowania, ale też kampania go poprzedzająca, która na Ukrainie jest wyjątkowo brudna.

 

(pp)

Dżinsa, czyli kryptoreklama polityczna

Niemal cały dział „Polityka” popularnej gazety codziennej „Komosmolska Prawda” zajmują opłacone przez różnych polityków artykuły. Oczywiście na żadnym z nich nie jest napisane iż jest to reklama. Tu na przykład, reklamuje się minister polityki społecznej Serhij Tihipko. Całość artykułu można przeczytać tutaj.

Inna popularna gazeta – „Segodnia”, jak się mówi na Ukrainie, „kradnie uczciwie” to znaczy zamieszcza opłacone artykuły w specjalnym dziale „Punkt widzenia”, a w stopce numeru, małymi literkami pisze, że artykuły tak sygnowane zostały opłacone przez sponsora. O tu na przykład dżinsa Wiktora Juszczenki (napis „Punkt widzenia” został zakreślony na czerwono przez mnie):

„Dżinsę” poznaje się najczęściej po tym, że dziennikarz przedstawia swojego bohatera jedynie w pozytywnym świetle (choć można zamówić także «dżinsę» negatywną), pokazuje tylko jeden punkt widzenia, a cały artykuł generalnie nie przedstawia sobą nic ciekawego. Żaden wydawca nie opublikowałby go, gdyby nie to, że mu za to zapłacono. Takie artykuły najczęściej nie są pisane w redakcjach, a w biurze prasowym konkretnej siły politycznej. Stawki, które tam są płacone wahają się od 1200 do 1500 dolarów miesięcznie. Nie jest to mała, jak na Ukrainę, kwota.

„Dżinsa” jest widoczna nie tylko w gazetach i w internecie. Można ją także obejrzeć –i to coraz częściej- w telewizji. Tutaj na przykład kilka banałów od głównego komunisty Ukrainy Petra Symonenki. Wiadomość polega na tym, że jest on przekonany, że trzeba nacjonalizować kopalnie, a mieszkańcy wschodniej Ukrainy to popierają. To jest materiał telewizji ICTV, ale „dżinsą” nie gardzą inne kanały telewizyjne: 1plus1, TRK Ukraina, Inter, Kanał Pierwszy i inne.

Pytanie, skąd taka chęć publikowania tego typu materiałów. Stawka za jeden artykuł może sięgać 1500 dolarów. Nie znam dokładnie stawek telewizyjnych, ale na pewno nie są mniejsze. Prestiż mediów w ogóle tutaj się nie liczy ponieważ nie widać zależności między uczciwością danego kanału a jego dochodami. Te wzrastają głównie dzięki głupkowatym show, czy plotkom (w gazetach), a nie dzięki temu, że redaktor naczelny nie weźmie kolejnej sumy pieniędzy.

Dodam jeszcze, że według monitoringu Instytutu Masowej Informacji najchętniej „dżinsę” publikuje władza, Natalia Korolewska (pseudoopozycyjny projekt związany z rządzącą Partią Regionów, jej działalność opisuję w najnowszym numerze Nowej Europy Wschodniej), komuniści (też grają rolę opozycji, przy dużym wsparciu władz, w końcu od dwóch lat są w koalicji rządzącej. Partia Regionów jednak wspiera ich na wschodzie licząc na to, że zabiorą oni głosy niezadowolonych, a później, w nowym parlamencie, i tak pozostaną w koalicji) oraz opozycja.

 

(pp)

Sondaż 3

Sondaż 3

 

Sondaż agencji Rating przeprowadzony w dniach 1-11 września.

 

Wybory odbywają się w systemie mieszanym proporcjonalno — większościowym.

Głosowanie proporcjonalne (225 mandatów):

Partia Regionów 26,3%                                         [20,3% w poprzednim sondażu tej pracowni]

Zjednoczona Opozycja 22,6%                                [25,5%]

Uderzenie (UDAR) Witalija Kliczki 12%                    [10,8%]

Partia Komunistyczna 10,8%                                 [9,8%]

Swoboda 4,1% i Ukraino, do przodu! 3,7%              [po 4,4%]

 

Tym razem agencja Rating nie opublikowała danych dotyczących głosowania większościowego (225 mandatów). Poprzednio 40% chciało głosować na kandydata opozycji, a 27% na władzy. Pozostali albo nie wiedzieli, albo chcieli głosować na kandydata „niezależnego”.

W porównaniu z poprzednim sondażem widać bardzo duży wzrost poparcia dla Partii Regionów, aż o 6 punktów procentowych. Może to być związane z wprowadzeniem w życie ustawy rozszerzającej wpływy języka rosyjskiego, co oznacza duży wzrost poparcia faktycznie tylko na wschodzie i południu kraju. Na myśl przychodzi także kampania reklamowa, gdzie przypomniano wyborcom, że za wszystkie biedy odpowiada Julia Tymoszenko, która podpisała złą umowę gazową. Nie wykluczone także, że coraz więcej wyborców podejmuje ostateczną decyzję, na kogo głosować i poparcie dla Partii Regionów wzrasta dzięki osobom dotąd uznawanym za «niezdecydowane». Inna odpowiedź: socjologowie dorzucili parę punktów procentowych władzy.

(pp)